Pierwsze amerykańskie igrzyska olimpijskie

paź 28, 2021
admin

Najbardziej aresztującą postacią Igrzysk Olimpijskich w 1904 roku był kubański listonosz o nazwisku Félix Carvajal. Po usłyszeniu, że trzecie nowożytne Igrzyska Olimpijskie miały się odbyć w Stanach Zjednoczonych, Carvajal, choć nie wiedział nic o torze lub polu, zdecydował, że będzie reprezentował Kubę w maratonie. Zbierał pieniądze, biegając po placu publicznym w Hawanie, przyciągając tłumy, a następnie błagając o pieniądze, które pozwoliłyby mu dostać się na statek. Przybywszy do Nowego Orleanu, szybko przegrał swoją stawkę w grze w kości i musiał przedostać się do St. Louis, podróżując autostopem i pracując dorywczo po drodze. Jakimś cudem tam dotarł i 30 sierpnia, w upalny, dziewięćdziesięciostopniowy dzień, Carvajal stanął na linii startu, ubrany w buty, koszulę z długimi rękawami, wyblakłe spodnie i beret. Nowojorski policjant, Martin Sheridan, który później zdobył złoty medal w rzucie dyskiem, wziął nożyczki i rozciął spodnie Carvajala na kolanach, aby dać mu trochę powietrza.

Jak zajął swoje miejsce w tłumie startujących, Carvajal znalazł się w dziwnej grupie, która biegła pierwszy olimpijski maraton w Ameryce. Oprócz legalnych biegaczy dystansowych, takich jak Sam Mellor, John Lordon i Michael Spring, z których każdy wygrał maraton bostoński, był tam profesjonalny łamacz strajków z Chicago i dwa plemiona Zulu, nazwane Lentauw i Yamasani, którzy byli na targach jako część eksponatu wojny burskiej i myśleli, że wezmą wolne popołudnie, żeby pobiegać.

Na wiele sposobów Carvajal opisał Igrzyska Olimpijskie 1904. Nie miał pieniędzy, był źle wyposażony i nie wiedział, co robi. Ale duch liczył się bardzo, i kiedy wystrzelono z pistoletu startowego, mały listonosz ruszył wzdłuż 24,8-milowej trasy (wtedy była krótsza niż teraz) z radosnym sercem.

Będzie go potrzebował. Jezdnia była zapchana mężczyznami na koniach próbującymi utorować sobie drogę, którzy sami stawali się przeszkodą dla biegaczy. Dodatkowo, na trasie znajdowali się trenerzy na rowerach, którzy zagracali trasę i samochody wydzielające opary benzyny.

Jednakże Carvajal cieszył się ogromnie. Rozmawiał z widzami na drodze, gdy tylko mógł ich dostrzec w tumanach kurzu, a gdy zgłodniał, schodził z trasy, by wtargnąć do sadu i pożreć kilka jabłek. Maraton to wyczerpujące wydarzenie, ale jest jedna dobra rzecz. Jest mnóstwo czasu.

Burzliwa historia Olimpiady poprzedza Homera. Jeden rachunek ma to, że igrzyska zaczęły się, gdy Zeus zmagał się ze swoim. ojcem, Cronus, dla opanowania ziemi. Ta opowieść jest wątpliwa nawet według standardów mitologii, ale została opowiedziana tak często, że stała się częścią przyjętej legendy Igrzysk Olimpijskich.

Większość obcokrajowców została w domu, więc stało się to głównie spotkaniem między klubami torowymi.

Pierwsze odnotowane igrzyska odbyły się w 776 r. p.n.e., a główny wyścig na nich wygrał Koroebus z Elis, który biegał po łące obok rzeki Alpheus i otrzymał wieniec z dzikiej oliwki uplecionej z drzewa świętego dla Herkulesa. Choć igrzyska rozpoczęły się jako święto religijne, wkrótce pieniądze zaczęły brać górę nad wieńcami. Igrzyska stały się wielkimi, tłumnymi imprezami świeckimi. Współcześni koszykarze proszeni o rozegranie meczu w Europie o trzeciej nad ranem, by zadowolić amerykańską telewizję, mogą pocieszyć się wiedzą, że podczas siedemdziesiątych siódmych igrzysk ateński bokser, Kallias, skarżył się, że wyścigi rydwanów trwały tak długo, że był zmuszony walczyć przy świetle księżyca. Igrzyska trwały przez ponad tysiąclecie, aż do roku 394 n.e., kiedy to chrześcijański cesarz Rzymu Teodozjusz I zakazał ich organizowania, uznając je za pogański rytuał.

Ideał olimpijski umarł ciężko. Podsycany przez poezję Pindara celebrującego igrzyska, mężczyźni trzymali się wiary, że w jakiś sposób świat może porzucić zbrojne konflikty w interesie dobrego sportu. Twórcą nowoczesnych igrzysk był Francuz, baron Pierre de Coubertin, amatorski sportowiec o niewielkich osiągnięciach, który trochę wiosłował, trochę szermierkował i parał się nudyzmem. Francuski patriota, Coubertin dręczył się porażką Francji z Niemcami w 1871 roku i uważał, że Francja musi się odmłodzić, przebudowując swój system edukacyjny na wzór angielski, który włączył sport do swoich programów. Książę Wellington nigdy tak naprawdę nie powiedział: „Bitwa pod Waterloo została wygrana na boiskach Eton”, ale Coubertin prawdopodobnie myślał, że tak było.

Ale chociaż miał wysokie mniemanie o sobie, Coubertin, znany jako le Rénovateur, był kimś w rodzaju naciągacza. Potrafił z równą łatwością wyprodukować członka szlachty, który stanie na czele kolacji mającej na celu zebranie funduszy lub dostarczyć fałszywe dane statystyczne. Jednak jego pomysł, że igrzyska mogłyby stanowić „republikę mięśni”, był pociągający. Jeśli sport nie może zakończyć wojen, powiedział Coubertin, to może przynajmniej poprawić ich jakość. „Armia sportowców”, pisał, „byłaby bardziej ludzka, bardziej litościwa w walce i bardziej spokojna i łagodna po niej”.

Dzięki uporczywej wytrwałości, Coubertin w końcu przekonał grecki rząd, by służył jako gospodarz igrzysk w Atenach, a w 1896 roku, pośród błysku gołębi, igrzyska olimpijskie odrodziły się.

Ale Stany Zjednoczone nie wysłały do Grecji niczego zbliżonego do drużyny narodowej, Amerykanie zmietli tam dziewięć z dwunastu głównych wydarzeń na torze. (Patrz ramka na stronie 38.)

To było więc naturalne, że Igrzyska Olimpijskie, po podróży do ukochanego Paryża Coubertina w 1900 roku, następnie zawitają do Ameryki. Nasi sportowcy zdobyli już większość medali, które zostały przyznane.

Jeśli wydaje się, że straciliśmy na chwilę ślad po dzielnym kubańskim listonoszu, nie jest to zaskakujące. Podobnie jak całe Igrzyska, maraton od samego początku był zagmatwany i trudny do śledzenia. Tylko czternastu z trzydziestu dwóch startujących ukończyło bieg. „Drogi były tak zastawione pojazdami, że biegacze musieli nieustannie omijać konie i wozy” – zauważył jeden z widzów. „Tak gęste były tumany kurzu na drodze, że często biegaczy nie było widać.”

Lordon zaczął wymiotować po dziesięciu milach i zrezygnował. Mellor wycofał się po szesnastu. Lentauw stracił cenny czas, gdy został zbiegły z trasy i goniony przez pole kukurydzy przez dwa duże psy. Kolejnym biegaczem, który na chwilę wypadł z wyścigu był Fred Lorz. Reprezentując Mohawk Athletic Club, Lorz prowadził przez pierwsze kilka mil, aż do momentu, gdy złapały go skurcze. Wyczerpany zszedł na pobocze, usiadł i słabo machał do innych biegaczy, którzy go mijali. Później wspiął się do ciężarówki i był prowadzony przez kilka mil, aż poczuł się lepiej.

Wybór St. Louis jako miejsca Igrzysk stanowił nieszczęśliwy kompromis. Pierwotnie planowane w Chicago, Igrzyska zostały przeniesione na południe za namową prezydenta Theodore’a Roosevelta, aby mogły się odbyć w połączeniu z targami światowymi w St. Louis, upamiętniającymi zakup Luizjany. Baron Coubertin słusznie przeczuwał, że igrzyska będą jedynie sportowym widowiskiem towarzyszącym targom. Słysząc pogłoski, że Amerykanie planują zorganizować zawody w pluciu tytoniem na odległość, Coubertin podniósł ręce i trzymał się z daleka. Myśl ta nie była tak szalona, jak mogło się wydawać. W różnych okresach Olimpiada obejmowała tak różne wydarzenia jak wspinaczka górska, śpiew chóralny, hantle i kręgle. Amerykanie mieli wysłać statek po europejskie drużyny, ale nigdy nie dotarł, a większość kontynentalnych zawodników została w domu. Ani jeden sportowiec z Francji czy Anglii nie udał się w podróż. W rezultacie międzynarodowa impreza sportowa, na którą liczył Coubertin, sprowadziła się w zasadzie do meczu na bieżni pomiędzy New York Athletic Club i Chicago Athletic Association o trofeum ufundowane przez A. G. Spaldinga, producenta sprzętu lekkoatletycznego, który Nowy Jork wygrał jednym punktem. Trudno było utrzymać zainteresowanie publiczności Olimpiadą jako wydarzeniem, ponieważ została ona rozciągnięta od 1 lipca do 23 listopada, aby zapewnić targom stałą atrakcję. Tłum rzadko przekraczał dziesięć tysięcy osób w ciągu jednego dnia, co stanowiło niewielką frekwencję, zważywszy, że kilka lat wcześniej wyścig łodzi na Tamizie pomiędzy Uniwersytetem Harvarda a Oxfordem przyciągnął dziesięć razy tyle.

Ale jeśli Olimpiada 1904 roku była ogólnoamerykańskim widowiskiem, wyniki były więcej niż godne szacunku jak na ówczesne standardy. W dwudziestu jeden zawodach torowo-polowych, które odbyły się wcześniej, Amerykanie w 1904 roku ustanowili trzynaście rekordów Igrzysk Olimpijskich, a siedem z pozostałych ośmiu należało już do Amerykanów.

Nazwisko Raya Ewry’ego jest obecnie zapomniane, ponieważ zawody, w których wystąpił, nie są już częścią kalendarza zawodów torowo-polowych, ale w tamtych czasach był on jednym z naszych najpopularniejszych bohaterów sportowych. Życie Ewry’ego było klasyczną historią młodego człowieka, który chciał zostać wielkim sportowcem. Jako ofiara polio w dzieciństwie, podjął serię ćwiczeń, aby zwiększyć siłę swoich nóg. Zanim dotarł na Uniwersytet Purdue, doskonalił się jako skoczek wzwyż. Miał dwadzieścia siedem lat, kiedy pojechał na Igrzyska w Paryżu i wygrał skok wzwyż na stojąco, skok w dal na stojąco i trójskok na stojąco. Powtórzył swoje potrójne zwycięstwo w St. Louis i miał wygrać cztery kolejne konkursy skoków w następnych dwóch Igrzyskach Olimpijskich. Ewry’s był rekord dla wieków: dziesięć wydarzeń i dziesięć złotych medali w czterech Olympic Games.

Byli inni bohaterowie obfite dla amerykańskiej drużyny w St. Louis. Archie Hawn, Meteor z Milwaukee, był pierwszy w biegach na 60 metrów, 100 metrów i 200 metrów. James D. Lightbody, reprezentujący Chicago Athletic Association, był kolejnym potrójnym zwycięzcą. W poniedziałek, 29 sierpnia, wyszedł zza pleców w biegu na 2,500 metrów i pokonał wysoko notowanego irlandzkiego mistrza Johna DaIy’a o jedną sekundę. W czwartek zwyciężył w biegu na 800 metrów, skracając o pięć sekund rekord olimpijski. W sobotę ustanowił rekord olimpijski i rekord świata w biegu na 1500 metrów w czasie 4:05.4. Kilka godzin później wszedł do czteromilowego biegu drużynowego, ale mógł zarządzać tylko drugim miejscem.

Ponieważ jego miejsce w historii Grecji, maraton zawsze był głównym wydarzeniem w Igrzyskach Olimpijskich. Jest to wydarzenie, które niszczy niezdolnych, a ofiary w St. Louis były niezwykle wysokie. William Garcia, biegacz z San Francisco, zaczął krwawić i upadł na ziemię bliski śmierci z powodu gorąca i spalin, które wypełniały powietrze. Dwóch urzędników zostało ciężko rannych, gdy ich samochód zjechał z drogi, by ominąć biegacza i runął w dół nasypu. Jabłka, które zjadł Carvajal, były niedojrzałe i wywołały u niego silne skurcze żołądka, ale uparcie zaczął znowu biegać. Przy tak dużej frekwencji, samo ukończenie byłoby dobrym pokazem.

Z Lordonem i Mellorem poza wyścigiem, Thomas Hicks, urodzony w Anglii pracownik mosiężny z Cambridge, Massachusetts, znalazł się w roli zmęczonego lidera. Wyprzedzony o półtorej mili, próbował się położyć, ale jego opiekunowie nie chcieli o tym słyszeć. Podali mu siarczan strychniny zmieszany z surowym białkiem jajka i Hicks ruszył dalej. Zawodnikiem maratonu w najlepszej formie był teraz Fred Lorz. Odświeżony, jego mundur był czysty i nieskażony kurzem z drogi, Lorz przejechał obok pola, machając i życząc biegaczom powodzenia ze swojego miejsca w ciężarówce.

Wyścigi piesze nie były wtedy starannie kontrolowanymi imprezami torowymi, którymi są dzisiaj. Cztery lata wcześniej w Paryżu układ dla płotków składał się z serii trzydziestostopowych słupów telefonicznych z wodnym skokiem wrzuconym na dobrą sprawę. W St. Louis nie było wody, ale nie było też pasów dla biegaczy, a wyścigi wydawały się bardziej przypominać stampedes.

Żaden z tych problemów nie został znacznie ułatwiony przez sędziowanie. Jest aksjomatem, że Igrzyska Olimpijskie są słabo zarządzane. Niewiele z nich przechodzi bez większej furory lub dwóch dotyczących jakiegoś błędu popełnionego przez urzędnika olimpijskiego. Igrzyska w 1904 roku nie były wyjątkiem. Po obejrzeniu urzędników olimpijskich znacznie bardziej amatorskich niż zawodnicy, New York Sun skomentował, że „kiedy byli zmęczeni nakazywaniem zawodnikom, wykonywali swój oficjalny autorytet na sobie nawzajem.”

Jednym sportowcem, który cierpiał boleśnie z powodu oficjalnego złego zarządzania był niemiecki biegacz średniodystansowy, Johannes Runge. Krótko przed mistrzostwami w biegu na 800 metrów, został on źle skierowany do wyścigu handicapowego, który odbywał się dla nowicjuszy. Runge wygrał pewnie, ale wciąż mocno wiało, kiedy rozpoczął się jego własny wyścig.

Prawidłowy rabarbar miał miejsce w zawodach pływackich na 50 metrów stylem dowolnym, w których Węgier Zoltan Halmay pokonał Amerykanina J. Scotta Leary’ego o stopę. Amerykański sędzia ogłosił Leary’ego zwycięzcą, wywołując awanturę, której nie udało się stłumić, dopóki sędzia nie zgodził się uznać wyścigu za martwy punkt i zorganizować ponownego wyścigu. Halmay wygrał łatwo.

Wydarzenia pływackie, w jeziorze, okazały się szczególnie trudne dla urzędników. Warunki były prymitywne. Oznaczenia odległości, według jednego raportu, były „chaotyczne”; tratwa, której pływacy używali jako linii startowej, zatonęła kilka razy; nie było też pasów dla pływaków.

Amerykanin George Sheldon wygrał nurkowanie na platformie 10-metrowej przy energicznych protestach Niemców, którzy sprzeciwiali się amerykańskiemu systemowi sędziowania, ponieważ dawał on kredyt na to, jak pływak wszedł do wody. Niemcy uważali, że jeśli wskazane salta zostały prawidłowo wykonane w powietrzu, to wszystkie wymagania zostały spełnione. W rezultacie Niemcy próbowali trudniejszych nurkowań niż Amerykanie, ale tracili punkty za lądowanie na brzuchu.

W innej kontrowersji związanej z zasadami pływania silna niemiecka sztafeta stylem dowolnym została zdyskwalifikowana na starcie, gdy Amerykanie zaprotestowali, że wszyscy Niemcy nie należą do tego samego klubu pływackiego, jak każdy z czterech najlepszych amerykańskich zespołów. Amerykańscy sędziowie orzekli na korzyść strony domowej, a wyścig został wygrany przez New York Athletic Club.

Maraton był w rękach Thomasa Hicksa, jeśli mógł trzymać się razem wystarczająco długo, aby ukończyć ostatnie kilka mil. Jego opiekunowie jechali obok w swoim samochodzie, wysiadając od czasu do czasu, aby podać swojemu człowiekowi więcej strychniny i brandy. Przez pewien czas Hicks po prostu szedł wzdłuż pagórkowatej trasy, a jego opiekunowie kąpali go w ciepłej wodzie. Gdy to nie wystarczało, brali go za łokcie i pomagali mu iść. Reszta pola była może milę za Hicksem, kiedy, wspierany przez kibicujących mu widzów wzdłuż drogi, zaczął znowu biec na własną rękę.

Warunki do pływania były prymitywne; tratwa startowa ciągle tonęła.

Przed nami zepsuła się ciężarówka, w której jechał Fred Lorz. Lorz mógł siedzieć i czekać, aż pole go ominie, ale czuł się świeżo, więc wysiadł i zaczął biec do mety.

Ale chociaż igrzyska olimpijskie oznaczały dla ogółu społeczeństwa bieżnię i pole, Coubertin miał nadzieję, że reprezentowane będzie jak najszersze spektrum ludzkich dążeń. To było jego wielkie rozczarowanie, że wydarzenia artystyczne i rzemieślnicze nigdy nie zostały przyjęte na arenę olimpijską.

Dwa sporty rozgrywane w St. Louis tego lata zostały później odrzucone jako wydarzenia olimpijskie. Golf, który został porzucony po Igrzyskach w 1904 roku, był drużynowym triumfem dla Ameryki. Indywidualne honory, jednak poszedł do antic kanadyjskiego gracza, George Lyon, który chodził do ceremonii na rękach, aby przyjąć jego piętnaście-stu-dolarowe srebrne trofeum. Mistrzostwo w roque zdobył Amerykanin Charles Jacobus. Roque, będący odmianą krokieta, rozgrywany był na twardej nawierzchni z podniesionymi bandami, przypominającej pole do minigolfa. Roque nigdy wcześniej nie był rozgrywany na Olimpiadzie i nigdy już nie będzie.

Ale najdziwniejszym wydarzeniem ze wszystkich był koszmar Coubertina, który się spełnił. Podczas gdy on miał nadzieję wystawić teatr czystego sportu, amerykańscy gospodarze zdecydowali się na odrobinę show-biznesu. W dniach 12 i 13 sierpnia Igrzyska zostały zawieszone na czas wystawy „Dni Antropologii”, z zawodnikami wybranymi spośród wystawców na targach. Indianin Sioux nie kwalifikujących się do regularnego amerykańskiego zespołu romped domu zwycięzcą w 100 jardów biegu, a Patagonian zwyciężył w shot put, pokonując Pigmej, który udało się rzucić strzał tylko dziesięć stóp.

Słysząc o tym, Coubertin rozpaczał: „W żadnym innym miejscu poza Ameryką nie ośmielono by się umieścić takich wydarzeń w programie … ale Amerykanom wszystko jest dozwolone.”

Jak zbliżał się do końca, Thomas Hicks był w głębokim osłupieniu. Stracił dziesięć funtów w niewiele więcej niż trzy godziny i odczuwał skutki różnych leków, które mu podano. Idąc i potykając się na ostatnim wzgórzu, w końcu dotarł na stadion, gotowy przyjąć laury zwycięstwa. Niestety Fred Lorz, wyglądający jakby skończył nie więcej niż jogging w parku, był na podium z córką prezydenta Roosevelta, Alicją, przyjmującą gratulacje dookoła.

Szykany prawdziwe lub wyimaginowane w długodystansowych imprezach biegowych były częścią nowoczesnych Igrzysk Olimpijskich od ich powstania. W maratonie w 1896 roku odkryto, że zdobywca trzeciego miejsca, Spiridon Belokas, zatrzymał w drodze powóz i przez większą część wyścigu jechał w nim. Cztery lata później, w Paryżu, francuski dostawca pieczywa Michel Theato został oskarżony o to, że aby odnieść zwycięstwo, poszedł na skróty ulicami miasta. Ale w sercu Freda Lorza nie było wiele kradzieży. Wiedział, że został sprawiedliwie i publicznie pobity. Powiedział, że jego zwycięskie okrążenie było tylko żartem. Amatorski Związek Lekkoatletyczny, który nigdy nie przepadał za skowronkami, zakazał Lorzowi startów w przyszłych zawodach; w następnym roku jednak zniósł ten zakaz, a Lorz udowodnił, że jest pełnoprawnym biegaczem na dystansie, wygrywając Maraton Bostoński bez pomocy motoryzacyjnej.

Jeśli do tego dojdzie, Hicks, zgodnie z właściwą lekturą przepisów, powinien zostać zdyskwalifikowany trzykrotnie, ale kwestia ta nigdy nie została podniesiona. Został ogłoszony zwycięzcą z czasem 3:28:53, najwolniejszym czasem o ponad pół godziny w historii Olimpiady. Musiał zostać zaniesiony do szatni, gdzie zajmowało się nim czterech lekarzy. Następnie ogłosił swoje odejście z wyścigów i wrócił wózkiem do Missouri Athletic Club. Spał całą drogę.

Z Hicksem wygrywającym maraton, amerykańska rutyna zmniejszonego międzynarodowego pola była kompletna. Z dwudziestu dwóch głównych imprez torowo-polowych, Amerykanie wygrali dwadzieścia jeden. Jedynym wyłomem w ich szeregach było niespodziewane zwycięstwo Etienne Desmarteau w rzucie ciężarem 58 funtów. To nieprzewidziane zwycięstwo okazało się kompromitacją dla Kanady. Desmarteau wziął francuski urlop z Departamentu Policji w Montrealu, aby wziąć udział w Olimpiadzie i został zwolniony. Po jego zwycięstwie, jego wypowiedzenie zostało po cichu zagubione.

Ameryka zdobyła siedemdziesiąt siedem złotych medali; Kuba była druga z pięcioma, wszystkie w szermierce. Stany Zjednoczone zmiatały wszystkie wagi i klasyfikacje w boksie i zapasach, a także królowały w wioślarstwie. Nie obyło się bez kilku rozczarowań. Piłka nożna nigdy nie była silnym sportem w Ameryce; w St. Louis Kanada wygrała, a jedyna bramka strzelona przez amerykańską drużynę St. Rose wpadła do jej własnej siatki.

Czasami Amerykanie mieli po prostu szczęście. Dobrze ceniony węgierski skoczek wzwyż, Lajos Gönczy, przybył do St. Louis z kilkoma butelkami wina Tokay, które lubił spożywać między skokami. Jego przerażeni trenerzy zarekwirowali jego zapas, a trzeźwy Gönczy zbombardował się na pięć stóp dziewięć cali, zajmując czwarte miejsce za Amerykaninem Samem Jonesem, który wygrał skokiem na pięć stóp jedenaście cali. Później, w nieoficjalnym wydarzeniu i dobrze wzmocnione z Tokay, Gönczy łatwo popłynął ponad sześć stóp dwa cale.

Ameryka pokonał pomniejszone pole, i zdobył siedemdziesiąt siedem złotych medali.

Ogółem, Olimpiada 1904 przyciągnęła mieszane recenzje. Ameryka była, naturalnie, zadowolona ze swojego wirtualnego czystego wyniku. Węgierski urzędnik olimpijski, Ferenc Kemény, był mniej zadowolony. Zrelacjonował Coubertinowi: „Byłem obecny nie tylko na zawodach sportowych, ale także na targach, gdzie były sporty, gdzie były oszustwa, gdzie dla żartu wystawiano potwory.”

A co z Félixem Carvajalem, małym człowiekiem z Hawany? Pomimo skurczów żołądka, oparów gazu i ogromnego braku doświadczenia, zajął czwarte miejsce – stracił medal, ale, jak lubią mówić dziennikarze sportowi, zdobył miejsce w sercach fanów sportu na całym świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.